Fundacja Kraina Zdrowia

potrzeby emocjonalne dzieci
25 maja 2021 / Dzieci

Jak reagowanie na potrzeby emocjonalne kształtuje nasze dzieci?

Większość Mam i Ojców snuje marzenia o tym, aby ich potomek wyrósł na szczęśliwego i spełnionego dorosłego. Chcemy, aby nasze dzieci były pewne siebie, otwarte i kompetentne. Często zachodzimy w głowę, jak pokonać pewne trudy i przebrnąć przez perypetie, które przyniosło nam wychowywanie dzieci. Czasami zanurzamy się w wyrzutach sumienia, a innym razem osiągamy wyznaczony cel. Nikt z nas nie jest w stanie nienagannie i bez wysiłku przebrnąć przez ten wyjątkowy etap w życiu. Warto jednak wiedzieć, że jesteśmy w stanie rozwinąć w dziecku owe atuty. Jednak aby to osiągnąć, powinniśmy zadbać o nie już od samych narodzin.

Kiedyś i dziś

W podręcznikach z czasów naszych rodziców możemy dostrzec wiele obalonych już mitów. Powszechnie znane teorie: „Dziecko powinno się wypłakać”, czy też  „Dziecko będzie rozpieszczone przez noszenie i przytulanie”. To tezy niemające już racji bytu. Badania wielokrotnie udowodniły, jak generowany u dziecka stres, wpływa na zwiększanie się wydzielanego kortyzolu, który zmniejsza objętość istoty szarej w mózgu. Nie wspominając o późniejszych konsekwencjach związanych z zaburzeniami funkcji poznawczych, kłopotami z nauką czy koncentracją. Przekazywane jednak z pokolenia na pokolenia metody wychowawcze są zakorzenione tak mocno, że często nie zastanawiamy się nawet, czy aby na pewno jest to rozsądne i zgodne z potrzebami naszego dziecka. 

Potrzeby emocjonalne i ich wyrażanie

Tymczasem potrzeby emocjonalne są najistotniejsze w prawidłowym rozwoju. Wśród rodziców często krąży opinia o tzw. „trudnym dziecku”. Mówimy, że dziecko krzyczy i płacze, nie słucha się oraz “wymusza”. Tymczasem w wielu przypadkach swoim trudnym zachowaniem próbuje zakomunikować nam swoją potrzebę. Pamiętajmy, że dzieci nie robią nam na złość, nie chcą również nas karać. Nie opanowały po prostu jeszcze pewnych zachowań w społeczeństwie. Nie posługują się również logicznym myśleniem.  Ich zachowanie zawsze jest komunikatem, którego wczesne odebranie zapewnia nam adekwatny czas reakcji. Jako rodzice możemy czuć się zabłąkani wśród eksperckich rad wychowawczych, sugestii i porad – które choć trafne, mnożą się dając nam poczucie zakłopotania.  W obliczu licznych wskazówek okazuje się, że nie jest łatwo wychować małego człowieka.

Rola rodzica w emocjonalnym rozwoju dziecka

Tymczasem dla dziecka to właśnie rodzice są najlepszych środkiem wychowawczym. Ich obecność i miłość generuje najlepsze środowisko do prawidłowego rozwoju. Gdy nasze maleństwo przychodzi na świat – to, czego potrzebuje najbardziej na świecie, to czuć się kochanym i bezpiecznym. Potrzeba bezpieczeństwa jest równie silna jak potrzeby fizjologiczne. Taki komfort zapewnia niemowlęciu: przewidywalność i stałość w trybie dnia, bliskość mamy, kangurowanie, kontakt skóra do skóry, karmienie piersią, przytulanie, cichy i stonowany głos, kołysanie czy też adekwatne reagowanie na potrzeby. Badania potwierdzają znaczenie bliskości i czułości w rozwoju, a także wrażliwości rodzica na potrzeby. Reagowanie na wołanie oraz płacz przekłada się na późniejsze poczucie własnej wartości, budowanie adekwatnej samooceny czy też rozwój emocjonalny dziecka. Poza potrzebą bezpieczeństwa już od narodzin buduje się również potrzeba więzi, związana z potrzebą bycia kochanym i ważnym. Aby realizować wspomniane potrzeby, warto okazywać dziecku akceptację niezależnie od sytuacji, szanować jego prywatność i ustalać bezpieczne granice. Pamiętajmy o reagowaniu na sygnały oraz o częstym kontakcie z dzieckiem poprzez zabawę lub rozmowę. Uczestniczmy w ważnych wydarzeniach oraz wspierajmy w realizacji marzeń i celów. W rozmowie komunikujmy się w sposób empatyczny, używajmy zwrotów: rozumiem, wiem, jak się czujesz, widzę, że jest Ci źle. 

Jeżeli napotykamy niepożądane zachowanie, stosujmy upomnienie. Pamiętajmy, aby krytyka miała konstruktywny wymiar. Oznacza to, że warto w spokojny sposób nazwać niechciane zachowanie, po czym określić, jakie miało konsekwencje i jakie emocje się z nim wiążą.  Bądźmy wyrozumiali i konsekwentni w ustanowionych przez nas zasadach. W istocie chodzi o to, aby dziecko miało świadomość naszej obecności, czując przy tym, że może poradzić sobie samo, natomiast w chwili kryzysu, powinno mieć pewność, że otrzyma wsparcie. To, co najważniejsze – unikajmy kar fizycznych. Podsumowując: bądźmy, gdy pociecha nas potrzebuje, ale nie osaczajmy jej.

Wpływ rodziców na autonomię dziecka

Niezależność i zdolność do decydowania o sobie to umiejętności, które będą niezbędne w życiu dorosłym naszego potomka. Aby samoświadomość i umiejętność dokonywania własnych wyborów nie były dla dziecka słabością – powinniśmy zaopiekować się jego autonomią.   Potrzebę bycia samowystarczalnym i niezależnym możemy dostrzec już u dwulatka, a szczególnie nasila się ona w okresie przedszkolnym. To, w jaki sposób dziecko rozwinie swoją autonomię, jest bezpośrednio związane z jego poczuciem zaradności i kompetencji w przyszłości. Na tym etapie rozwoju dziecko samo podejmuje decyzje, na podstawie poszanowania potrzeb – własnych i tych, dotyczących otoczenia. Stawia granice i wyraża swoją opinię i wykazuje inicjatywę w podejmowanych zadaniach. Pozwólmy mu na to i jak najczęściej zachęcajmy do wyrażania swoich osądów – stawiając pytania, które wykreują przestrzeń do budowania indywidualnego toku myślenia.  Budując własną odrębność, dziecko rozwija zaufanie do własnej osoby, uczy się reagować na własne potrzeby. Dzięki temu jest bardziej pewne siebie i spełnia się również jego potrzeba inicjatywy. Autonomię dziecka możemy wspierać bardzo łatwo, wykorzystując codzienne czynności, takie jak: wybór ubioru, czy samodzielność w układaniu zabawek. Doceniajmy każde zachowanie świadczące o walecznych próbach usamodzielniania. Możemy wzmacniać dziecko pozytywnie, wykorzystując konstruktywną pochwałę. Róbmy to nawet, jeżeli próba spotkała się z niepowodzeniem. 

Budowanie samodzielności

To bardzo ważne, aby uczyć, że warto się starać. Zdarza się, że dziecko bardzo często słyszy: „Nie, nie idź tam”, „Nie rób”, „Nie dotykaj”. Choć wypowiadając te słowa, często mamy na względzie wyłącznie dobro oraz bezpieczeństwo dziecka – warto szukać alternatyw dla ograniczeń.  Mali odkrywcy po prostu nie przepadają za zakazami. Uwielbiają za to dokładać cegiełkę do domowych obowiązków. Z uwzględnieniem bezpieczeństwa możemy zachęcać je do pomocy przy uprawie roślin, w gotowaniu lub chociażby rozładowaniu zakupów.  Jeżeli widzimy, że dziecko radzi sobie samo – strońmy od pomocy. Napotykając na niewielką przeszkodę, maluch uczy się radzić sobie w trudnych sytuacjach. Pod naszym czułym okiem może więc pozwolić sobie na samowystarczalność i eksperymentowanie ze swoimi możliwościami. U starszych dzieci niezależność możemy wesprzeć, angażując je w pracę, przekazanie części obowiązków domowych, powierzenie wyboru zajęć dodatkowych czy formy spędzenia wspólnego czasu. Może to być także zaangażowanie w organizowanie rodzinnych uroczystości, zachęta do zrobienia samodzielnych domowych zakupów czy pozostawienie wyboru odnośnie do toku edukacji. Podstawą autonomicznej postawy jest stwarzanie dziecku możliwości do komponowania własnych wniosków i refleksji. Uczmy dzieci podejmować decyzje: dajmy im wybór podczas urządzania pokoju, kupna nowych mebli, tapety na ścianie, wyboru stroju na dany dzień, dania, które sporządzicie wspólnie na obiad czy chociażby lokalizacji spaceru lub książeczki czytanej do snu bądź gry, w którą wspólnie zagracie.

Samoocena i rozwój kompetencji miękkich

To, co bardzo mocno i trwale utwierdza w przekonaniu o dobrej samoocenie i własnej produktywności, to zrealizowana potrzeba poczucia kompetencji, uaktywniająca się w okresie szkolnym. Dzieci wykonują wówczas często powierzane zadania, realizują różne projekty, występują publicznie, osiągają wyniki sportowe lub biorą udział w  konkursach artystycznych. Są to pierwsze momenty, w których dziecko przekonuje się o swojej inteligencji, zdolnościach i własnej skuteczności w realizacji podejmowanych wyzwań.  Jest to etap, w którym już nie tylko opinia i uznanie rodziców mają wartość. Dzieci poznają swoje pierwsze autorytety – nauczycieli i  trenerów, którym chcą zaimponować. Dużego znaczenia nabiera również akceptacja ze strony rówieśników, która przez dzieci bywa wówczas często uzależniona od osiągnięć. Osoba, która w dzieciństwie nabywa poczucie kompetencji, jako dorosły osobnik jest bardziej pewna siebie w kwestii swoich możliwości.  Ma to ogromne przełożenie na lepsze osiągnięcia w pracy czy powodzenie w towarzystwie. Przyczynia się również do rozwoju kompetencji miękkich i zdolności integracji. Dziecko, które częściej doświadcza porażek lub spotyka się z nadmierną krytyką, nie jest w stanie wytworzyć u siebie tak silnej wiary w stosunku do siebie i swoich zdolności. Będąc nieprzerwanie w pozycji przegranej, może funkcjonować w poczuciu bezradności i niższości. Samoocena takiego dziecka straci na swej wartości. Zadbajmy więc o motywację i wartościowanie pozytywne, chwalmy i zachęcajmy. Odpowiednia motywacja bywa bardzo skutecznym czynnikiem do prezentacji realnych możliwości dziecka. Celem nie jest obrzucenie dziecka komplementami tak, by obrastało w poczuciu bycia niekonkurencyjnym. Sęk w tym, aby zapewnić równowagę między informacjami zwrotnymi pozytywnymi i negatywnymi.  Doceniajmy osobowość i drobne gesty. Sukcesy nie muszą wyrażać się w złotych medalach i pucharach. Nie stawiajmy osiągnięć na piedestale, gdyż możemy w ten sposób wywołać wieczną potrzebę dążenia do ideału oraz uzależniania samooceny od sukcesów w pracy, kariery czy dorobku.  To, co najbardziej wspiera poczucie kompetencji u dziecka, to informacje zwrotne przekazywane w adekwatnej formie. Każda pochwała powinna mieć realne odzwierciedlenie w rzeczywistości. Możemy dawać je za poprawnie wykonane zadanie, pomoc koledze, zaopiekowanie się zwierzątkiem, odłożenie talerza do zmywarki bądź samodzielne założenie kurtki. Jest wiele powodów, by podziwiać swoje dziecko. Nawet jeżeli coś nie wychodzi – wesprzyj: „Cieszy mnie fakt, że nie dajesz za wygraną’’. 

Wsparcie od najmłodszych lat

Według zaleceń WHO, rodzicielska niedostępność i chłód w opiece, a także niereagowanie na potrzeby czy nieodpowiedni styl wychowania – podobnie jak brak wsparcia – to jedne z głównych czynników przyczyniających się do zapadania na depresję przez dzieci jak i młodzież. Dzieci zmagające się z tą chorobą, zazwyczaj przejawiają trudności emocjonalne, które swoje źródło mają właśnie w okresie dzieciństwa. Dlatego tak ważne jest, aby rodzice starali się dawać wsparcie w realizacji potrzeb emocjonalnych swoich podopiecznych. Każdy z etapów rozwoju niesie za sobą inne przeszkody emocjonalne. Będąc otwartym na to, czego dziecko w danym momencie potrzebuje, jesteśmy w stanie kompleksowo i skrupulatnie zatroszczyć się o profilaktykę jego rozwoju społeczno-emocjonalnego.

Autor:

Joanna Brzozowska

Joanna Brzozowska – Pedagog, poruszająca się w obszarze zagadnień naukowych, takich jak: teorie wychowania, psychologia rozwoju oraz resocjalizacja i profilaktyka społeczna. Zgodnie z zamiłowaniem do pracy z dziećmi podejmowała wielokrotnie działalność na rzecz wychowanków w domach dziecka oraz placówkach oświatowo-wychowawczych. Absolwentka licznych kursów w zakresie współpracy z dziećmi i młodzieżą, a także studiów podyplomowych z logopedii klinicznej. Współautorka książki o sierocińcu ‘’Dom na szwederowskiej skarpie’’. Aktualnie również studentka psychologii oraz mama rocznego synka.

Podziel się!